środa, 28 listopada 2018

28,11,18

Dawno mnie tu nie było może wkrótce zbiorę sie do napisania wiekszej notki...
dziś już za póżno na pisanie...

niedziela, 26 lipca 2015

"Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;


nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;


nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.


Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.


Miłość nigdy nie ustaje".


ahh jakbym chciała by on mnie kochał,źle mówię by znów mnie pokochał mnie, tak jak b

środa, 6 listopada 2013

Bo oczekuję kogoś ważnego...

I oto jestem Blondyna, w nowym miejscu (w domu teściów) wspierana przez mojego męża i moją rodzinę począwszy od rodziców skończywszy na wujkach ciociach i rodzeństwie ciotecznym, nie do końca rozumiana za to przez teściową i teścia którzy wmawiają  sobie a bardziej mnie że ich dyskryminuje, choć nie za bardzo wiem czemu tak jest ja postępuje według swojego planu i mam zamiar przede wszystkim robić swoje dla swojej rodziny narazie dwu osobowej ale już za 3 miesiące powitamy nowego członka rodzinki i dla niego właśnie znoszę każdy dzień na słuchaniu narzekań teścia i teściówki na moją skromną osobę...
c.d.n...

czwartek, 4 lipca 2013

04,07,2013r

Drogi pamiętniku...
Już nie pamiętam kiedy ostatni raz pisałam pamiętnik, już myślałam że z Ciebie wyrosłam ale jak widać to nie prawda...
od maja 2013 dużo sie wydarzyło, między innymi to że wpadłam z chłopakiem którego bardzo kocham ale on chyba wątpi że mnie kocha już sama nie wiem, to dziecko przecież niczemu nie jest winne,
do tej pory myślałam że jesteśmy za sobą bardzo że stoimy za sobą murem że jesteśmy i żyjemy dla siebie i byłam pewna że jeśli przydarzy nam sie "wpadka" to nic sie nie zmieni między nami że bedziemy dalej sie sobą opiekować i być dla siebie, jednym słowem byłam pewna siebie i jego,,
jednak dziś jest już lipiec 2013 a my oddalamy sie od siebie, czuje jakby ktoś go szpuntował przeciw mnie,
najpierw sam chciał ślubu cywilnego zgodziłam sie poinformował o tym moich rodziców a teraz po rozmowie i spotkaniu z jego rodzicami przestał tego chcieć,jego rodzice sami wpadli w wieku 18 lat i jakoś wzieli slub a mnie proponują żebym żyła na kocią łapę z partnerem z którym jest już 3 lata a znamy sie długo dłużej, nie respektują tego co ja uważam stają mniedzy nas a kiedyś przy kawie jego mama powiedziała mi ze jeśli coś jej sie nie spodoba w moim postępowaniu to doprowadzi do naszego rozstania,,,  do tego dodam żę ja mam 21lat a partner 24lata,   już sama nie wiem po co to piszę chyba tylko poto żeby sie wygadać komuś...

do tego zawiodłam mój największy autorytet mojego dziadziusia, dziadka jak kto woli,  który zmarł w 2008 roku ale ja nadal czuje jego obecność blisko mnie tak jakby prowadził mnie za rękę, ostrzegał i chronił...
zawiodłam go bo jego ukochana wnuczka bez ślubu urodzi dziecko, wiem że by sie cieszył z prawnuczka ale   miałby żal gdybym mieszkała z facetem bez ślubu, może to dziwne że kieruje sie tym co wpoił mi zmarły dziadek ale ja inaczej nie umiem, mam dla niego za wielki szacunek i respekt, w końcu to teraz mój anioł stróż,
już nie wiem co robić musiałam to wyrzucić z siebie