Drogi pamiętniku...
Już nie pamiętam kiedy ostatni raz pisałam pamiętnik, już myślałam że z Ciebie wyrosłam ale jak widać to nie prawda...
od maja 2013 dużo sie wydarzyło, między innymi to że wpadłam z chłopakiem którego bardzo kocham ale on chyba wątpi że mnie kocha już sama nie wiem, to dziecko przecież niczemu nie jest winne,
do tej pory myślałam że jesteśmy za sobą bardzo że stoimy za sobą murem że jesteśmy i żyjemy dla siebie i byłam pewna że jeśli przydarzy nam sie "wpadka" to nic sie nie zmieni między nami że bedziemy dalej sie sobą opiekować i być dla siebie, jednym słowem byłam pewna siebie i jego,,
jednak dziś jest już lipiec 2013 a my oddalamy sie od siebie, czuje jakby ktoś go szpuntował przeciw mnie,
najpierw sam chciał ślubu cywilnego zgodziłam sie poinformował o tym moich rodziców a teraz po rozmowie i spotkaniu z jego rodzicami przestał tego chcieć,jego rodzice sami wpadli w wieku 18 lat i jakoś wzieli slub a mnie proponują żebym żyła na kocią łapę z partnerem z którym jest już 3 lata a znamy sie długo dłużej, nie respektują tego co ja uważam stają mniedzy nas a kiedyś przy kawie jego mama powiedziała mi ze jeśli coś jej sie nie spodoba w moim postępowaniu to doprowadzi do naszego rozstania,,, do tego dodam żę ja mam 21lat a partner 24lata, już sama nie wiem po co to piszę chyba tylko poto żeby sie wygadać komuś...
do tego zawiodłam mój największy autorytet mojego dziadziusia, dziadka jak kto woli, który zmarł w 2008 roku ale ja nadal czuje jego obecność blisko mnie tak jakby prowadził mnie za rękę, ostrzegał i chronił...
zawiodłam go bo jego ukochana wnuczka bez ślubu urodzi dziecko, wiem że by sie cieszył z prawnuczka ale miałby żal gdybym mieszkała z facetem bez ślubu, może to dziwne że kieruje sie tym co wpoił mi zmarły dziadek ale ja inaczej nie umiem, mam dla niego za wielki szacunek i respekt, w końcu to teraz mój anioł stróż,
już nie wiem co robić musiałam to wyrzucić z siebie